poniedziałek, 22 września 2014

wild cat / panterkowy bomber



Mało mnie tu ostatnio...muszę się ogarnąć...ale czasem kiepsko wszystko pogodzić.
Ostatni tydzień to była dla mnie jakaś katastrofa!! Brak czasu na cokolwiek.
Ciągle jestem w rozjazdach i sporo czasu spędzam w pociągu/samochodzie. Ma to swoje dobre strony po można nadgonić zaległości czytelnicze;)


Jesień dziś zaatakowała podstępnie zbijając temp. na termometrze do cholernych, oziębłych +14C!
Ja jako rasowy zmarzluch zamarzam, odszukałam już w szufladzie moją czapkę i jeśli zrobi się ciut chłodniej nie zawaham się jej użyć!
A zestaw sobotni gdy panowała jeszcze letnia pogoda.
Kurtka którą mam na sobie jest dwustronna. Jednym ruchem możemy zamienić panterkowego bombera o satynowym połysku na bejsbolówkę. Całkiem fajna opcja:)
Buty są nowością w mojej szafie. Jestem niesamowicie zadowolona z tych H&M-owych botków. Miałam je cały dzień na rodzinnej imprezie (pierwsze w nich wyjście) i spisały się na medal.
Bałam się że mogą obetrzeć mi pięty ale na szczęście nic takiego się nie wydarzyło;)

Kochane jak Wam minął weekend??
Odpoczywałyście? A może byłyście na jakiejś szalonej imprezie?
Opowiadajcie!!






bomber New Yorker, sukienka sh, torebka Parfois,
okulary Brylove,
botki H&M


Foto  MICHU

wtorek, 16 września 2014

Hello Spain / Jak zaplanować urlop w Hiszpanii i nie wydać fortuny/ Jak przeżyć tydzień w Lloret de Mar i nie zwariować?



Zła, niedobra blogerka!!!
Pojechała na wywczas, nikogo nie informowała, nie uprzedziła o ciszy na blogu....Ale to jeszcze NIC!!! Nie pokazała się przez tydzień na Fb...nie było zdjęć na plaży, drinków z parasolką i kraba na talerzu....no bo o instagramie to już lepiej nie wspominać bo go nie ma!!!
Grrrr....ano cisza była bo o wyjazdach to ja nikogo poza rodzicami nie informuję, bo jak się zaczynam chwalić i cieszyć jak głupia to się pogoda psuje, korki na drodze się pojawiają i samoloty na ziemię spadają...a ja ani czyjegoś złego samopoczucia ani tym bardziej życia na sumieniu mieć nie chcę;) Bo przecież nie jestem jedyną osobą pod słońcem planującą urlop w danym miejscu i terminie.
A zdjęciami mogę Was zalać teraz prawda? :) No i czy nie jest bosko podczas urlopu odpocząć od wszystkiego, włącznie z internetem????:)

W tytule zdradziłam miejsce naszego pobytu. Kolejny raz Hiszpania...a dlaczego? Dlatego że nasze kilkugodzinne przeczesywanie ofert wskazały ten właśnie kierunek.
Chcieliśmy wygrzać tyłki za przystępną cenę. Około 2 miesięcy temu udało nam się kupić tani lot rayanairem, później dokupiliśmy spanie w Lloret de Mar.
Miejscowość sama w sobie jest niesamowicie kusząca dla osób kochających klimat rodem z Mielna bądź Krupówek...dla kochających ciszę, spokój oraz typowo hiszpański klimat (tak jak Michu i ja) to prawdziwa zmora...ale po pierwsze najtańsze apartamenty z opcją kuchnia i samodzielne gotowanie było właśnie w Lloret a po drugie dosłownie 3 kroki od głównej plaży zaczyna się prawdziwy raj dla samotników!! Hurrra!!:)

Zatem nie zraziłam się gdy autobus zawiózł nas z lotniska  prosto do tego imprezowego przybytku.
Chwila odpoczynku, zamiana jeansów na strój kąpielowy i już po półgodzinie siedzieliśmy na odludnej plaży otoczonej skałami. Czyste niebo, gorące słońce, zupełnie przejrzysta woda z maleńkimi wysepkami morskich stworków (warto zabrać ze sobą rurkę i płetwy bo to idealne miejsce na snoorkling).
 BAJKA!!! :)

Mam nadzieję że zdjęcia chociaż w jakimś stopniu oddadzą urodę i klimat miejsca w którym się znaleźliśmy...
Uprzedzam, że w tym poście nie znajdziecie fotek przy basenie, oszałamiających stylizacji. Lecieliśmy tylko z podręcznym i to w połowie pustym bo zamarzyły mi się zakupy w Barcelonie;))
I zdjęć jedzenia też nie będzie;) Gotowaliśmy sami bo tak jest taniej, przyjemniej i zdrowiej. Poza tym wolę zajadać się krewetami i łososiem, warzywami i soczystym melonem niż stołować się w fast foodach przy plaży. Tym razem nie udało nam się znaleźć typowej knajpy dla miejscowych co było jak dla mnie jedynym minusem wyprawy (trudno hiszpańską tortillę zrobię jutro sama na obiadek;))
....
Po chwili zastanowienia muszę się przyznać do wprowadzenia Was w błąd są zdjęcia pączków!!!
Haha!!
Okropnie niezdrowych, nafaszerowanych niebieskim barwnikiem pączków...ale po dwugodzinnej wycieczce skuterem do Barcelony (droga cały czas wiodła wzdłuż morza!!!) to były najlepsze pączki w moim życiu:)

Zdjęcia w miarę chronologicznie...od przyjazdu i bladej twarzy po ostatni dzień i chwile na lotnisku...
Zapraszam na wycieczkę na Costa Brava...łażenie po skałach, plażingowanie, obchody niepodległości Katalonii, spacer Ogrodami Św. Klotyldy...

:)





















Najpiękniejsze założenie parkowo ogrodowe jakie udało mi się odwiedzić.
Ogrody Św. Klotyldy
Zaprojektowane przez architekta i urbanistę Nicolau Rubio i Tudori w 1919 roku na zlecenie markiza Rovilarty.










Kotałka mruczała po hiszpańsku domagała się pieszczot i jedzenia.
Mieliśmy tylko chorizo z kanapek;)










To nie dżungla...;) Cudowna roślinność porastała pobocze drogi wiodącej na naszą ulubioną plażę:)








Suweniry z wakacji!
Nie mogłam się powstrzymać i na lotnisku dorwałam Vogue i Harper's Bazaar;)
Moja walizka tego nie wytrzymała, na szczęście Michu miał jeszcze troszkę miejsca w plecaku;)


Foto MICHU & me


Część z Was wybiera zorganizowane wycieczki, ale jeśli macie ochotę na przygotę i zorganizować sobie urlop samodzielnie od A do Z to poniżej zamieszczam kilka wskazówek które mogą okazać się przydatne:)


  • w cieplejsze rejony świata na krótsze urlopy możesz polecieć z małym bagażem podręcznym masz wtedy możliwość zakupu naprawdę tanich biletów 
  • wybieraj opcję spania w apartamentach albo bungalowach w których jest kuchnia, posiłki możesz zrobić samodzielnie z miejscowych świeżych produktów a do knajpy można zawsze iść ( gdybyśmy nie mieli teraz kuchni byłoby ciężko restauracje oferowały niezbyt fajne jedzenie za wysoką cenę)
  • spania możesz poszukać przez zagraniczne strony np. angielskie jest duuużo taniej niż przez polską stronkę 
  • przed wyborem miejscowości sprawdź jakie czekają Cię w niej atrakcje, plaże, parki, muzea, dyskoteki, parki wodne...to co Cię interesuje by uniknąć rozczarowań
  • przed wylotem sprawdź jaka jest możliwość dojazdu z lotniska do kwatery i z powrotem (przykładowo za trasę trwającą ok.20 minut z lotniska w Gironie do Lloret mogliśmy zapłacić 50 euro za taxi w jedną stronę lub 40 w obie strony dla dwóch osób klimatyzowanym turystycznym autobusem, zawsze to 60 eurasów w kieszeni)
  • po przyjeździe warto iść do informacji turystycznej, poprosić o mapki okolicy, foldery z atrakcjami...czasem warto wypożyczyć skuter lub samochód opłaca się bardziej niż podróżowanie po okolicy autobusami lub ciuchcią)
Takie tam niby pierdoły ale jeśli o nich nie pomyślimy w porę to mogą nam zepsuć humor i schrzanić urlop!

Tym którzy byli zainteresowani i dotrwali do końca bardzo dziękuję:*
Obiecuję odwiedzić Was jutro lub jeszcze dziś wieczór zanim nie padnę po całym dniu;)

Buziaki**


czwartek, 4 września 2014

All about / pikowana sukienka i sportowe buty


Osoby, które zaglądają tu od czasu do czasu poznały mnie na tyle by wiedzieć że uwielbiam zakupy w sh. 
Ostatnio zrobiłam małe przemeblowanie w mojej szafie i stwierdziłam, że ciuchy pochodzące z lumpeksowych łowów zawładnęły wieszakami i półkami tworząc miks niezwykle urokliwych i oryginalnych szmatek:)
Pasuje mi to bardzo ponieważ uwielbiam mieć duży wybór, lubię pokombinować z zestawami....Niestety, dla większości ludzi dużo ciuchów = spory wydatek, zwłaszcza gdy zmienia się pora roku, wchodzą nowe trendy, oczy chcą a portfel błaga o litość;) Lumpeksy mogą być więc sprzymierzeńcem w budowaniu satysfakcjonującej nas kolekcji ubrań...
Wiadomo, nie można z tym przesadzać bo zamiast satysfakcjonującej nas garderoby możemy zgromadzić całkiem niezłe muzeum;) Sądzę że warto zainwestować więc w jakieś ciekawe nowinki np. dodatki. Zestaw stworzony z lumpeksowych perełek genialnie podkręci fajna torba czy naszyjnik z sieciówki!

Moje zakupy

Dzięki zakupom w tego typu sklepach zaopatrzyłam się w kilka świetnych swetrów,( które normalnie wyniosłyby około stówki za każdy), pięć płaszczy, 3 pary jeansów, żakiet w cudownym odcieniu czerwieni i sporą ilość sukienek oraz bluzek.
Wiadomo, fajnie wybrać coś nowego w sieci, kupić w sieciówce a najlepiej u projektanta...ale kupując ciuch używany dajemy mu drugie życie, wprowadzamy do swojej garderoby unikatowe ubrania i jesteśmy troszkę bardziej eko;)

O ile z zakupem ubrań w sh nigdy nie miałam większych problemów, to zakup butów był dla mnie trochę "problematyczny". Wiadomo że ktoś to wcześniej nosił, względy higieniczne i takie tam...I pewnie dlatego posiadałam tylko dwie pary butów z tego typu zakupu...sandałki na obcasie, które były nowe bo nie nosiły śladów użytkowania (czysta podeszwa i naklejki) i trampki P.U.K zapakowane jeszcze w karton.
Tym razem było inaczej....
 Moje "nowe" adidasy znalazł Michu. Leżały w koszu z rzeczami na wagę. Stwierdził że są super ale na niego za małe...
No cóż, na niego za małe (chlip!) ale na mnie w sam raz (hurra!)!!!
Poudawałam przez chwilkę że tak bardzo mi z tego powodu przykro i pobiegłam do kasy dzierżąc w garści nowy łup ;);)
Za tą urokliwą parkę sportowego obuwia zapłaciłam całe 3,30 zł!!!
W domu przeszły ostre pranie, suszenie w słonku, kilkunastogodzinne przemrożenie w lodówce (sposób na dezynfekowanie obuwia) i agresywny oprysk środkami przeciw wszelkim nieproszonym gościom.
Noszą się świetnie!!! 
To były jak dotąd najlepiej wydane 3 zł w moim życiu, no może poza tymi wydanymi na prawie 50-letni płaszcz vintage TU ;) 

Tego postu nie napisałam po to by kogoś na siłę przekonywać do zakupów w szmateksach! Chyba chcę jedynie zwrócić uwagę na to że wcale nie potrzeba mieć ogromnej ilości pieniędzy by się "ogarnąć";) Nowe trendy są ekscytujące ale często przeglądając magazyny widzimy powtarzalność fasonów i kolorów. Bardziej zapobiegliwi i posiadający duże szafy, strychy, garderoby mogą krzyknąć "mam taki sweter, płaszcz, buty..." Ci którzy miejsca na przechowywanie większej ilości ubrań nie mają mogą chwycić parę złotych i ruszyć na łowy...Owocują one często znaleziskami w stylu dobrych gatunkowo egzemplarzy, czasem trafi się nagroda w postaci sukienki od projektanta:)

A jak to wygląda u Was? Chodzicie na zakupy w sh? Jak Wasza garderoba? Przygotowane na nadejście złotej polskiej jesieni?

Piszcie, jestem ciekawa!!!
:)














sukienka nn, okulary Brylove, torebka Parfois,
buty Adidas Zodiac


Foto  MICHU